Pokazywanie postów oznaczonych etykietą zdrowie. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą zdrowie. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 11 listopada 2010

Poranne "Nie"


Poranne ubieranie do przedszkola to koooszmar ( dla obu stron). Na razie jest to wyrok w zawieszeniu, bo ZNÓW chorujemy. A miało być tak pięknie - dziecko w przedszkolu, mama w pracy...tja. Mama zajmuje się dzieckiem w dzień, a pracuje w nocy, bo dziecko z 30 dni w miesiącu jest 20 chore. Czy wspominałam już, że wczoraj urządziła nam egzorcystę na łóżku wymiotując gilami daje niż widziała...

poniedziałek, 18 października 2010

I znów chora :-(


Tym razem z przeszkodami bo wyspana w dziwne kropy. Więc do szpitala z ostrzeżeniem, że może być ospa. Ospa to chyba nie jest. Ani odra. Ale jutro czekają nas badania. Bo kropy dziwne. Rewelacja. Ciekawe ile można chorować...

wtorek, 28 września 2010

Przedszkolne kłopoty

No i mysza chodziii, że aż strach. 2 dni pochodziła - tydzień w domu. "Dzieci z katarem prosimy nie przyprowadzać". No to została - posmarkała kilka dni i poszła z zaświadczeniem od lekarza, że już jest zdrowa.

Pochodziła 2 dni...a tu dziś wieczorkiem: "Mamo, zimno mi. Zgaś światło. Razi oczka. Mamo? O,o!"
I Bleeee jak z egzorcysty na całe łóżko. Tja, może ja trzymam moje dziecię z katarkiem w domu i pracuje po nocach, żeby odrobić straty, ale inni rodzice mają to w nosie i z jej grupy zostało 4 zdrowych (jeszcze), bo reszta się wyzarażała. Coś czuję że to rotawirus...

Czy się dziwić - nie. Bo co mają zrobić rodzice pracujący, którzy nie mają babć, a dziecko smara i kicha. Na dziecko ma się 2 dni opieki z pracy. Co tu zrobić? Sama nie wiem. No i kto by chciał pracownika, którego nie ma w pracy przez większość czasu? Ba, ja sama siebie zaraz wyleje.

wtorek, 26 stycznia 2010

łupie mnie w d...

w dolnej części kręgosłupa...
Łupło w niedzielę ( 3 raz w tym miesiącu) no i zmusiło do doczołgania się na prześwietlenie.
Wynik fatalny, mam pokrzywione, skręcone i spłaszczone i coś zwyrodniałe, do tego zamierza się wypaść mi dysk. Niestety praca nie poczeka, więc walczę dziś dzielnie siedząc półdupkiem na krześle z misiem termoforkiem mojej córki przyklejonym do pleców i na dużej ilości środków przeciwbólowych. Jak cudem dziś skończę to jutro atakuje ośrodki rehabilitacji.

sobota, 9 stycznia 2010

Czyżby znów trzydniówka?

Mysza jak przystało na dobra współczującą córę - rozchorowała się ze mnąw środę wieczór - gorączka ponad 38,5 i strach, że to to samo co ja- czyli zapalenie krtani.

Ale nie... czuła się świetnie pomimo gorączki i nagle dziś gorączki brak ( 3dni) i wysypka.... no ale podobno trzydniówkę przechodzi sie raz, a ona już rok temu miała.

Inna teoria głosi, ze odporność ma się tylko na rok, a inni, że dzieci do 3 roku nie nabierają odporności.

No i co z tym fantem zrobić - najwyraźniej przeczymy faktom które głoszą, że 3 dniówkę można przechodzić tylko raz w życiu...hmmm

wtorek, 5 stycznia 2010

Po świętach


Przywitaliśmy Nowy rok grypskiem, ba!. Sylwester okazał się być mściwy i zafundował mi paskudne przeziębienie - niestety praca jednak zając, więc trzeba gonić nawet ledwo dychając. Mysza natomiast trzyma się dzielnie - zobaczymy jak długo jeszcze.

czwartek, 5 listopada 2009

Nie może byc spokojnego poranka....

Dziś rano młoda obudziła się zapuchnięta - usta spuchnięte jak Pamela, oczy zapuchnięte jak LiLo po dobrej imprezie. No to pod pachę i do szpitala, gdzie panuje pandemonium grypowe i wszyscy na siebie krzyczą a dzieci kaszlą. Oczywiście, nie ważne, że młoda ledwo dycha - w kolejce odstaniesz ze 2 godziny, a spróbuj sie wepchnąć, to cie zlinczują.

Mlodej opuchlizna w kolejce zeszła i trzeba było na migi prezentowac lekarce opuchlizne. No i mamy alergie i to ostrą. W sumie to samo co ja, ale lepiej, bo tylko sluzówka, a nie krtań. 4 tygodnie zyrteku i w razie duszności i opuchlizny sterydy...exxxxtra.... :-(

Ja w nerwach do ronboty, a tu neispodzianka -nadal nikt m i nie zapłacic za październik i widzę , że jakos im sie nie śpieszy.....

coś jest nie tak z tym tygodniem

czwartek, 29 października 2009

Biedronki Azjatyckie - UWAGA!



Wiemy co uczuliło moje dziecię!
Nie wiem, czy wiecie, ale jest plaga biedronek azjatyckich - posprawdzajcie sobie czy wam nie łażą po domu - takie dziwne biedronki czarne, albo w ciapy.

Mamy remont balkonów i pojawiło sie dużo biedronek w domu - myślelismy ze dziwne, ale co tam - młoda jest cała w kropki.
A dziś na sieci jest pełno informacji, ze to plaga i ze one gryzą i wywołują alergię.

środa, 14 października 2009

no i jesień się zaczęła chorobą ( a moze zima już?)


Na dworze spadł śnieg, a na nas spadła grypa, lub inne paskudztwo. Mysza cherla od tygodnia i zapowiada się, że będzie cherlała następny tydzień. Ropne zapalenie gardła plus kaszelki i od tygodnia jedziemy na dopalaczach, bo każdą noc bida tak się dusi, że trzeba ją wybudzać, żeby odkaszlała a my już na rzęsach chodzimy.

niedziela, 11 października 2009

Dlaczego dzieci chorują zawsze w piątek wieczorem?

No dlaczego? Mysza zapłonęła 39 stopniami - pomyślałam, chmm, normalka..piątek wieczór.
Pracy po pachy, więc moje dziecię postanawia mi jej dołożyć. Dziś dołożyła się do tego chrypka, więc jutro lecimy do lekarza, bo są obawy, że może się z tego zrobić zapalenie krtani. ( ciekawe, czy to , że mój szanowny dał dziecku lody w czwartek ma coś z tym wspólnego - on twierdzi, że to wirus na placu zabaw)

środa, 15 lipca 2009

dalej o kleszczach

Mysza nie ma śladu już po kleszczu - jedyne czego się obawiam, że mogło dojść do infekcji, ale badania mogę zrobić dopiero po miesiącu od ugryzienia kleszcza - i zgadnijcie co - nie dostaniemy skierowania z przychodni na darmowe badanie, bo choć jest podejrzenie, to mała nie ma wysypki, a to ją wyklucza. NFZ postanowił nie dawać skierowań dzieciom bez natychmiastowych objawów, choc wiedzą, zę borelioza, może być bezobjawowa na początku. Paranoja. O boreliozie więcej tu:http://drogadosiebie.pl/borelioza/

czwartek, 9 lipca 2009

kleszczowy problem


Myszę ugryzł kleszcz - nie zauważyliśmy tego w sobote dopiero w niedziele, chirurg go usunął i czymśtam posmarował, ale kilku lekarzy nas nastraszyło i teraz czekamy w kolejce do pediatry po konsultacje i skierowania - widmo boreliozy albo innego świństwa na horyzoncie. Mała ma lekki obrzęk ale nie ma rumienia wędrującego - niby ok, ale może wogóle nie wyjść rumień, albo dopiero po miesiącu...podobo. Jak się człowiek oczyta to może wpaść w nerwicę...

poniedziałek, 26 stycznia 2009

Jak ubrac dziecko zimą - schemat dla tatusiów



W związku z zaistniałym błędem i wynikłej z niego choroby Misi - oto ku przestrodze schemat dla tatusiów : "jak ubrać dziecko w zimie nie zapominając o włożeniu mu swetra pomiędzy bodziakiem i kombinezonem", co popełnij mój mężulek.

poniedziałek, 19 stycznia 2009

znowu w lóżku


Jako ciągle świeżo upieczeni rodzice, no bo rok i pół to raczej żadne doświadczenie - kolejny raz spotkaliśmy się z akcją pod tytułem "Choroba i jak ją rozpoznać z dalekiej odległości".

Tym razem znów nie wykazaliśmy się odpowiednią czujnością i choć mała zmieniała kolor i zachowanie przez cały weekend, to do głowy ( no może na chwilkę, ale na krótką) nie przyszło nam że znów idzie przeziębienie.

Zaniepokoiło nas dopiero jak poszła grzecznie spać o 20.00 bez jęknięcia. TO było podejrzane. Godzinę później zapłonęła niczym pochodnia i zwróciła zawartość żołądka z całego weekendu w naszą pościel.

niedziela, 14 grudnia 2008

ta długa cisza...

...to urlop, plus paskudna grypa...

mężuś kaszle, córa bardzo chora, ja chora że hoho, dziadek chory, niania chora...ogólnie rozsiewamy paskudztwo i zarażamy, więc lekarz kazał nam siedzieć w łóżku i brać antybiotyk...

piątek, 19 września 2008

A jednak nie regres snu

...tylko ząbki. A już zaczynałam wątpić w swoje metody wychowawcze :-)
Mamy 2 górne czwórki. Na raz. To tłumaczenie ostatniego bezsennego tygodnia, wrzasków i paskudnego zachowania, kataru i stanów podgorączkowych. Nie tłumaczy jednak wrzasków ze złości i kręcenia głową na nie.