Pokazywanie postów oznaczonych etykietą zdrowie. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą zdrowie. Pokaż wszystkie posty
środa, 9 marca 2011
czwartek, 11 listopada 2010
Poranne "Nie"

Poranne ubieranie do przedszkola to koooszmar ( dla obu stron). Na razie jest to wyrok w zawieszeniu, bo ZNÓW chorujemy. A miało być tak pięknie - dziecko w przedszkolu, mama w pracy...tja. Mama zajmuje się dzieckiem w dzień, a pracuje w nocy, bo dziecko z 30 dni w miesiącu jest 20 chore. Czy wspominałam już, że wczoraj urządziła nam egzorcystę na łóżku wymiotując gilami daje niż widziała...
poniedziałek, 18 października 2010
I znów chora :-(
wtorek, 28 września 2010
Przedszkolne kłopoty
No i mysza chodziii, że aż strach. 2 dni pochodziła - tydzień w domu. "Dzieci z katarem prosimy nie przyprowadzać". No to została - posmarkała kilka dni i poszła z zaświadczeniem od lekarza, że już jest zdrowa.
Pochodziła 2 dni...a tu dziś wieczorkiem: "Mamo, zimno mi. Zgaś światło. Razi oczka. Mamo? O,o!"
I Bleeee jak z egzorcysty na całe łóżko. Tja, może ja trzymam moje dziecię z katarkiem w domu i pracuje po nocach, żeby odrobić straty, ale inni rodzice mają to w nosie i z jej grupy zostało 4 zdrowych (jeszcze), bo reszta się wyzarażała. Coś czuję że to rotawirus...
Czy się dziwić - nie. Bo co mają zrobić rodzice pracujący, którzy nie mają babć, a dziecko smara i kicha. Na dziecko ma się 2 dni opieki z pracy. Co tu zrobić? Sama nie wiem. No i kto by chciał pracownika, którego nie ma w pracy przez większość czasu? Ba, ja sama siebie zaraz wyleje.
Pochodziła 2 dni...a tu dziś wieczorkiem: "Mamo, zimno mi. Zgaś światło. Razi oczka. Mamo? O,o!"
I Bleeee jak z egzorcysty na całe łóżko. Tja, może ja trzymam moje dziecię z katarkiem w domu i pracuje po nocach, żeby odrobić straty, ale inni rodzice mają to w nosie i z jej grupy zostało 4 zdrowych (jeszcze), bo reszta się wyzarażała. Coś czuję że to rotawirus...
Czy się dziwić - nie. Bo co mają zrobić rodzice pracujący, którzy nie mają babć, a dziecko smara i kicha. Na dziecko ma się 2 dni opieki z pracy. Co tu zrobić? Sama nie wiem. No i kto by chciał pracownika, którego nie ma w pracy przez większość czasu? Ba, ja sama siebie zaraz wyleje.
wtorek, 13 kwietnia 2010
wtorek, 26 stycznia 2010
łupie mnie w d...
w dolnej części kręgosłupa...
Łupło w niedzielę ( 3 raz w tym miesiącu) no i zmusiło do doczołgania się na prześwietlenie.
Wynik fatalny, mam pokrzywione, skręcone i spłaszczone i coś zwyrodniałe, do tego zamierza się wypaść mi dysk. Niestety praca nie poczeka, więc walczę dziś dzielnie siedząc półdupkiem na krześle z misiem termoforkiem mojej córki przyklejonym do pleców i na dużej ilości środków przeciwbólowych. Jak cudem dziś skończę to jutro atakuje ośrodki rehabilitacji.
Łupło w niedzielę ( 3 raz w tym miesiącu) no i zmusiło do doczołgania się na prześwietlenie.
Wynik fatalny, mam pokrzywione, skręcone i spłaszczone i coś zwyrodniałe, do tego zamierza się wypaść mi dysk. Niestety praca nie poczeka, więc walczę dziś dzielnie siedząc półdupkiem na krześle z misiem termoforkiem mojej córki przyklejonym do pleców i na dużej ilości środków przeciwbólowych. Jak cudem dziś skończę to jutro atakuje ośrodki rehabilitacji.
sobota, 9 stycznia 2010
Czyżby znów trzydniówka?
Mysza jak przystało na dobra współczującą córę - rozchorowała się ze mnąw środę wieczór - gorączka ponad 38,5 i strach, że to to samo co ja- czyli zapalenie krtani.
Ale nie... czuła się świetnie pomimo gorączki i nagle dziś gorączki brak ( 3dni) i wysypka.... no ale podobno trzydniówkę przechodzi sie raz, a ona już rok temu miała.
Inna teoria głosi, ze odporność ma się tylko na rok, a inni, że dzieci do 3 roku nie nabierają odporności.
No i co z tym fantem zrobić - najwyraźniej przeczymy faktom które głoszą, że 3 dniówkę można przechodzić tylko raz w życiu...hmmm
Ale nie... czuła się świetnie pomimo gorączki i nagle dziś gorączki brak ( 3dni) i wysypka.... no ale podobno trzydniówkę przechodzi sie raz, a ona już rok temu miała.
Inna teoria głosi, ze odporność ma się tylko na rok, a inni, że dzieci do 3 roku nie nabierają odporności.
No i co z tym fantem zrobić - najwyraźniej przeczymy faktom które głoszą, że 3 dniówkę można przechodzić tylko raz w życiu...hmmm
wtorek, 5 stycznia 2010
Po świętach
czwartek, 5 listopada 2009
Nie może byc spokojnego poranka....
Dziś rano młoda obudziła się zapuchnięta - usta spuchnięte jak Pamela, oczy zapuchnięte jak LiLo po dobrej imprezie. No to pod pachę i do szpitala, gdzie panuje pandemonium grypowe i wszyscy na siebie krzyczą a dzieci kaszlą. Oczywiście, nie ważne, że młoda ledwo dycha - w kolejce odstaniesz ze 2 godziny, a spróbuj sie wepchnąć, to cie zlinczują.
Mlodej opuchlizna w kolejce zeszła i trzeba było na migi prezentowac lekarce opuchlizne. No i mamy alergie i to ostrą. W sumie to samo co ja, ale lepiej, bo tylko sluzówka, a nie krtań. 4 tygodnie zyrteku i w razie duszności i opuchlizny sterydy...exxxxtra.... :-(
Ja w nerwach do ronboty, a tu neispodzianka -nadal nikt m i nie zapłacic za październik i widzę , że jakos im sie nie śpieszy.....
coś jest nie tak z tym tygodniem
Mlodej opuchlizna w kolejce zeszła i trzeba było na migi prezentowac lekarce opuchlizne. No i mamy alergie i to ostrą. W sumie to samo co ja, ale lepiej, bo tylko sluzówka, a nie krtań. 4 tygodnie zyrteku i w razie duszności i opuchlizny sterydy...exxxxtra.... :-(
Ja w nerwach do ronboty, a tu neispodzianka -nadal nikt m i nie zapłacic za październik i widzę , że jakos im sie nie śpieszy.....
coś jest nie tak z tym tygodniem
czwartek, 29 października 2009
Biedronki Azjatyckie - UWAGA!


Wiemy co uczuliło moje dziecię!
Nie wiem, czy wiecie, ale jest plaga biedronek azjatyckich - posprawdzajcie sobie czy wam nie łażą po domu - takie dziwne biedronki czarne, albo w ciapy.
Mamy remont balkonów i pojawiło sie dużo biedronek w domu - myślelismy ze dziwne, ale co tam - młoda jest cała w kropki.
A dziś na sieci jest pełno informacji, ze to plaga i ze one gryzą i wywołują alergię.
wtorek, 27 października 2009
czwartek, 22 października 2009
środa, 14 października 2009
no i jesień się zaczęła chorobą ( a moze zima już?)

Na dworze spadł śnieg, a na nas spadła grypa, lub inne paskudztwo. Mysza cherla od tygodnia i zapowiada się, że będzie cherlała następny tydzień. Ropne zapalenie gardła plus kaszelki i od tygodnia jedziemy na dopalaczach, bo każdą noc bida tak się dusi, że trzeba ją wybudzać, żeby odkaszlała a my już na rzęsach chodzimy.
niedziela, 11 października 2009
Dlaczego dzieci chorują zawsze w piątek wieczorem?
No dlaczego? Mysza zapłonęła 39 stopniami - pomyślałam, chmm, normalka..piątek wieczór.
Pracy po pachy, więc moje dziecię postanawia mi jej dołożyć. Dziś dołożyła się do tego chrypka, więc jutro lecimy do lekarza, bo są obawy, że może się z tego zrobić zapalenie krtani. ( ciekawe, czy to , że mój szanowny dał dziecku lody w czwartek ma coś z tym wspólnego - on twierdzi, że to wirus na placu zabaw)
Pracy po pachy, więc moje dziecię postanawia mi jej dołożyć. Dziś dołożyła się do tego chrypka, więc jutro lecimy do lekarza, bo są obawy, że może się z tego zrobić zapalenie krtani. ( ciekawe, czy to , że mój szanowny dał dziecku lody w czwartek ma coś z tym wspólnego - on twierdzi, że to wirus na placu zabaw)
środa, 15 lipca 2009
dalej o kleszczach
Mysza nie ma śladu już po kleszczu - jedyne czego się obawiam, że mogło dojść do infekcji, ale badania mogę zrobić dopiero po miesiącu od ugryzienia kleszcza - i zgadnijcie co - nie dostaniemy skierowania z przychodni na darmowe badanie, bo choć jest podejrzenie, to mała nie ma wysypki, a to ją wyklucza. NFZ postanowił nie dawać skierowań dzieciom bez natychmiastowych objawów, choc wiedzą, zę borelioza, może być bezobjawowa na początku. Paranoja. O boreliozie więcej tu:http://drogadosiebie.pl/borelioza/
czwartek, 9 lipca 2009
kleszczowy problem

Myszę ugryzł kleszcz - nie zauważyliśmy tego w sobote dopiero w niedziele, chirurg go usunął i czymśtam posmarował, ale kilku lekarzy nas nastraszyło i teraz czekamy w kolejce do pediatry po konsultacje i skierowania - widmo boreliozy albo innego świństwa na horyzoncie. Mała ma lekki obrzęk ale nie ma rumienia wędrującego - niby ok, ale może wogóle nie wyjść rumień, albo dopiero po miesiącu...podobo. Jak się człowiek oczyta to może wpaść w nerwicę...
poniedziałek, 26 stycznia 2009
Jak ubrac dziecko zimą - schemat dla tatusiów
poniedziałek, 19 stycznia 2009
znowu w lóżku

Jako ciągle świeżo upieczeni rodzice, no bo rok i pół to raczej żadne doświadczenie - kolejny raz spotkaliśmy się z akcją pod tytułem "Choroba i jak ją rozpoznać z dalekiej odległości".
Tym razem znów nie wykazaliśmy się odpowiednią czujnością i choć mała zmieniała kolor i zachowanie przez cały weekend, to do głowy ( no może na chwilkę, ale na krótką) nie przyszło nam że znów idzie przeziębienie.
Zaniepokoiło nas dopiero jak poszła grzecznie spać o 20.00 bez jęknięcia. TO było podejrzane. Godzinę później zapłonęła niczym pochodnia i zwróciła zawartość żołądka z całego weekendu w naszą pościel.
niedziela, 14 grudnia 2008
ta długa cisza...
...to urlop, plus paskudna grypa...
mężuś kaszle, córa bardzo chora, ja chora że hoho, dziadek chory, niania chora...ogólnie rozsiewamy paskudztwo i zarażamy, więc lekarz kazał nam siedzieć w łóżku i brać antybiotyk...
mężuś kaszle, córa bardzo chora, ja chora że hoho, dziadek chory, niania chora...ogólnie rozsiewamy paskudztwo i zarażamy, więc lekarz kazał nam siedzieć w łóżku i brać antybiotyk...
piątek, 19 września 2008
A jednak nie regres snu
...tylko ząbki. A już zaczynałam wątpić w swoje metody wychowawcze :-)
Mamy 2 górne czwórki. Na raz. To tłumaczenie ostatniego bezsennego tygodnia, wrzasków i paskudnego zachowania, kataru i stanów podgorączkowych. Nie tłumaczy jednak wrzasków ze złości i kręcenia głową na nie.
Mamy 2 górne czwórki. Na raz. To tłumaczenie ostatniego bezsennego tygodnia, wrzasków i paskudnego zachowania, kataru i stanów podgorączkowych. Nie tłumaczy jednak wrzasków ze złości i kręcenia głową na nie.
Subskrybuj:
Posty (Atom)







