Pokazywanie postów oznaczonych etykietą rodzinne. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą rodzinne. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 17 grudnia 2009

Stare na nowe

Mysza rośnie, a wraz z jej wzrostem czas zmienić cudnego bobaska na prawie przedszkolaczka :-)
My oczywiście się nie zmieniamy :-)

środa, 8 października 2008

Nocne wędrówki


Misia ostatnio wędruje po nocy do nas do łóżka. Żeby chociaż spała dalej, ale nie. Tłucze się ile wlezie, raz po mnie, raz bo tacie i tak do rana. ech.... chyba zrobię z tego komiks..."To dobry dzień, gdy nie budzisz się na podłodze"

sobota, 9 sierpnia 2008

Kraków - Bolesławiec - Drezno

Czyli szybki urlop.

Postanowiliśmy troszkę odpocząć i na tydzień uciekliśmy z Krakowa do Bolesławca - rodzinnego miasta mojego męża. Dziadkowie mieli szansę zaopiekować się misią, a my pojechać do Drezna ( jakieś 2 godziny drogi).
Ponieżej zdjęcia z Drezna a dokladniej pałac Zwinger z boską kolekcją obrazów, przy których można paść trupem - poszliśmy na całość i kupiliśmy bilet na wszystkie galerie - 6 godzin zwiedzania i 12eu na głowę później = galeria mistrzów starych ( wow!), muzeum ceramiki (powalające!) i zbrojownia (ach!)Nie da się zobaczyć wszystkiego w jeden dzień, dlatego zostało nam jeszcze trochę do zwiedzenia - nowi mistrzowie - zamkniete do 2010, pałac i ogrody japońskie, zoo, zielona komnata)



Resztę czasu spędzilismy relaksując się w Bolesławcu i zwiedzając okolicę ( Kliczków - zdjęcie 2 od góry)

ps. Nie omieszkaliśmy mieć kłopotów (ba!) z Misią - Mati przeszła bliskie spotkania 3 stopnia z pszczółką. Oczywiście skończyło się w szpitalu i zastrzyku na alergie.

wtorek, 22 lipca 2008

Moja mądra córka

Dziś moja mądra córka wypatrzyła na dywanie paprocha i dalej mi piszczeć "be", "be". Na odczepnego kazałam " Jak jest be, to idź i wyrzuć do śmieci". Nie mogłam uwierzyć jak moje dziecko zlazło z kanapy, podniosło nitkę z włóczki (owo "be"), pobiegło do 2 pokoju, otworzyło drzwiczki do kosza na śmieci i wyrzuciło "be". Jaka ja byłam duuuumna, jaka oniemiaaała z wrażenia....aż do momentu, gdy moje mądre dziecię postanowiło, że jak już sobie otworzyła drzwi do śmieci,to je teraz wszystkie wyciągnie na podłoge.

Nie mogę też dojść do porozumienia w sprawie rysowania białą kredką na białym papierze. Ma kolorowe kredki, a zawsze bierze białą.

niedziela, 20 lipca 2008

weekendowe szleństwa w plenerze

W sobotke pojechaliśmy do babci, by zobaczyć nowonarodzonego kuzyna Mati. Pogoda okazała się być na tyle przyjemna, że wpakowaliśmy się do autka i ruszyli pokazać Mati naturę, z którą nasza miastowa dziewczyna nigdy nie miała jeszcze aż tak blisko do czynienia. Były roślinki, zbieranie mięty i grzybów oraz turlanie się po łące,kichanie i jedzenie malin prosto z krzaczorów.





wtorek, 15 lipca 2008

moja kobietka

Moja kobietka obudziła się ostatnia sobotę jak zwykle o nieprzyzwoitej porze.Mężulek postanowił wspaniałomyślnie się poopiekować, bym mogła pospać godzinkę dłużej.
O 8.30 obudził mnie pisk Mati i mężulka, który nieopatrznie poszedł do łazienki bez niej i zostawił na 5 minut sam na sam z kremem do pupy. Umarłam, gdy zobaczyłam moje misie wysmarowane kremem (wodoodpornym!) na rękach, buzi, z okiem włącznie i rzęsami, kończące właśnie smarowanie 2 cm warstwy kremu na lewej nodze. Było dużo pisku i jeszcze więcej zużytych chusteczek.

środa, 9 lipca 2008

Sto lat! Narodziny pierwszego kuzyna Mati



Gratulacje dla K i I. W dzień chrztu narodził się pierwszy kuzyn Matysi.

chrzest Mati


Wreszcie ochrzćilismy naszego diabełka. Miarka się przebrała jak tydzień temu została posądzona o zjedeznie mojej obrączki ( nadal się nie znalazła).
Jak widać nie obyło się bez protestów ze strony chrzczonej, ale nie było tak źle.

Co do obrączki - no cóż. W najgorszym razie rtg. Na razie wybieramy się do pracy męża - mają tam bramki do wykrywania metalu i panów, ktorzy umarli ze śmiechu jak poprosilismy ich o to, czy by sie nie dało przejechać urządzeniem po Mati. A nuż się uda.

Dlacego moje dziecko to żywy odkurzacz?!

niedziela, 15 czerwca 2008


Dzień jak co dzień, niby nic. Tylko że piątek 13. Godzina 17,trach, łaaaaaaaa. Misia biegając po kuchni przewróciła taboret. Taboret w zadość uczynieniu postanowił przewrócić się na Matysie - a dokładniej na jej ręke. Wrzask postawił nas na nogi - łapa pod kran, bo może samo przejdzie. Nie przeszło. Palec zrobił się siny i spuchł. Mama w panike, Misia w płacz, tata biegiem w dół z rozpłakaną gromadką do auta i do szpitala. oczywiście korki - mieliśmy do wyboru:Prokocim i Żeromski - oba na 2 końcach Krakowa. Wybralismy - Żeromski - pod wzgl obsługi i szybkości wybraliśmy świetnie. Misie prześwietlili i zabandażowali - na szczęście nie było złamania.Ufff... niestety ja ze stresu pochorowałam się na drugi dzień na amen. Grypsko, lub taaaaki stres. I jak mi ktoś teraz powie, że to nie pech w piątek 13...

środa, 11 czerwca 2008

Sto lat - Matylda ma roczek!


Dziś Matysia obchodzi swoje pierwsze urodziny! Co to był za niesamowity rok dla nas wszystkich!
11 czerwca:(podobno wdłg Wiki)1184 BC - spalono Troję - Mati ma Helena na 2 imię :-)

niedziela, 8 czerwca 2008

Chodzimy, biegamy, skakamy


Misia szaleje. Opanowała już chodzenie a ostatnio zaskoczyła nas tym, że bez pomocy i podpierania się o melble potrafi wstać sama z podłogi na 2 nogi :-) Teraz wszędzie gdzie raczkowała to idzie. Oczywiście to przynioslo sporo nowych problemów - sięga tam gdzie nie sięgała i pojawiło się więcej kantów w zasięgu głowy.

poniedziałek, 26 maja 2008

Nieszczęścia chodzą parami...albo trójkami.

Zła passa trwa. To już 3 weekend, kiedy przydarza nam się coś złego. Tym razem ja obudziałam się w sobote spuchnięta jak balon i wylądowałam u dentysty na rwaniu ósemki. Ba, przecież nie mogło być spokojnie! O nie! To by było zbyt łatwe... Ostatnio coś za dużo tego pecha. 3 tygodnie temu szpital, 2 tygodnie temu grypa, teraz ząb. "Co dalej?" - aż boję się odpowiedzieć na to pytanie. Czy ta seria wypadków kiedyś się skończy, czy będę musiała wezwać egzorcyste? :-)

niedziela, 6 kwietnia 2008

Zapraszam na wystawę mojej mamy

Wszytskich zainteresowanych zapraszam na wystawę obrazów olejnych mojej mamy. Już od 17.04.08 w galerii "Kancelaria" w Zakopanem. Mały sneak peek:

wtorek, 1 kwietnia 2008

TO oficjalne. Nie mieszczę się w rozmiar 34. Tzn mieszczę, ale co to za mieszczenie. Jedziemy na ślub kolegi mężulka, no to postanowiłam sobie kupić w wolnej chwilce pomiędzy pracą a kąpielą małej - a jakżeby inaczej - kiecke. Oczywiście za namową mężulka, który - jak się okazało później - pod pretekstem polepszenia mi humoru - wyciągnął mnie z domu, by samemu sobie zakupić sobie koszulę. Jak na złość nic brązowego nie znalazłam ( mam piękniaste brązowe butki z torebką, którymi zamierzam się pochwalić). Znalazłam jakiś brąz i lecę mierzyć.
W jednej wyglądałam jak zbieg z psychiatryka, w drugiej ech...lepiej nie mówić...piękne brązowe, mięciutkie 34. Wciskam się...weszło. "Piiiięknie" - piszczę i wołam lubego, bo ja nieobiektywna jestem - rok w dresie w domu robi z kobiety nieobiektywną i wszystko co ma dekolt i jest spódnicą zachwyca. Meżulek - "ach" - zachwyt, bierzemy!....i tu nastąpiła chwila ciszy. Mężulek okazał się być mało obiektywny ( patrz punkt o dresie i wszystkim co ma dekolt) Razem patrzyliśmy na oddalające sie na wieszak moje 34, ledwo wciśnięte, z nieskromną długością do kolan, niezbyt maskującą cokolwiek, a napewno nie brzuszek po ciąży, a juz w szczególności nie nadające się na czyjkolwiek ślub. Czas zrewidować szafę i cześć rzeczy schować głęboko, dla córki jak podrośnie.

środa, 12 marca 2008

Super rodzice

Super rodzice, czyli choroba Misi przed nami! Trzeba być super rodzicem by to przetrwać. Oj spać dziś nie będziemy...

Pierwsza choroba :-(

To ponury dzień w życiorysie Matysi.
Właśnie przyplątało nam się choróbsko - po raz pierwszy w życiu Mati!
Diagnoza - zapalenie górnych dróg oddechowych.
Leczenie - nie chcielismy antybiotyku odrazu - dlaczego zawsze chcą dawać antybiotyk, nawet na katar! - , więc mała dostała Clemastinum
Co dziwne to lek przeciwalerigczny. Nie bardzo rozumiem dlaczego, a co dziwne - wdłg. opisu- leku nie powinno sie podawac przed pierwszym rokiem.
Potem ma brac Zyrtec - którego tez takim maluchom sie nie podaje. Zgupiałam.
Jak leczyć bezantybiotykowo takie zapalenie? herbatka? Czy rzeczywiście jest to niebezpieczne dla oddechu maluszka?

Oj to nasza pierwsza choroba... bedziemy panikować

wtorek, 11 marca 2008

Akcja ząbek w natarciu


Znamy sprawcę ostatnich napadów płaczu. Idzie górna jedynka. Dziś złapana na gorącym uczynku, jak dziabła mnie w palec.